Archive for the ‘Poezja’ Category

Chwila zadumy nad Bożym Narodzeniem

poniedziałek, Grudzień 21st, 2009

Wigilia już za trzy dni, więc postanowiłam zamieścić kilka słów polskich poetów, żeby wprowadzić się w prawdziwie świąteczny nastrój. Niestety Boże Narodzenie już od jakiegoś czasu stało się wydarzeniem komercyjnym i jest chyba postrzegane przez marketingowców za czas, kiedy można sprzedać szybciej, łatwiej i więcej…Nie powinno mnie zatem dziwić, że pierwszą choinkę zobaczyłam w tym roku już na początku października!!! [w jednym z hoteli w Nottingham - Arlena może potwierdzić;] Rozstraja to nieco moje odczucia – kiedy właściwie powinnam poczuć podniosłą bożonarodzeniową atmosferę?

Zostałam na tyle zwiedziona, że nie zdążyłam kupić choinki :( Niestety Anglicy zaczynają ubierać drzewka z początkiem grudnia, a może nawet pod koniec listopada. 17-go grudnia zatem, kiedy wreszcie obudziłam się z kupnem drzewka, nie było nawet złamanego świerka! [o mojej wymarzonej jodełce nawet nie wspomnę:P]

94  450x330 poisentia Chwila zadumy nad Bożym Narodzeniem

Chcąc nie chcąc pozostało nabycie poisencji i przystrojenie mieszkania ozdobami z zeszłego roku. Na dodatek, ku naszemu zdziwieniu, przyniesione z ogródka chilli jalapeño nie tylko przeżyło, ale też zaczyna czerwienieć (czerwienieją oczywiście tylko papryczki, nie liście)! Kolorystyka została więc zachowana ;)

chilli pepper jalapeno

Wracając do poezji – poniżej dwa wiersze Mickiewicza i Kasprowicza. Zadziwiające – tyle utworów omawiało się niegdyś na języku polskim, a tak niewiele mogę sobie teraz przypomnieć tych odnośnie świąt…

Adam Mickiewicz

ANIOŁ

Kiedym z gwiazdą nadziei
Leciał świecąc Judei,
Hymn Narodzenia śpiewali anieli;
Mędrcy nas nie widzieli,
Królowie nie słyszeli
Pastuszkowie postrzegli
I do Betlejem biegli:
Pierwsi wieczną mądrość witali,
Wieczną władzę uznali,
Biedni, prości i mali.

Jan Kasprowicz

PRZY WIGILIJNYM STOLE

Przy wigilijnym stole
Łamiąc opłatek święty,
Pomnijcie, że dzień ten radosny
W miłości jest poczęty;

Że, jako mówi wam wszystkim
Dawne, odwieczne orędzie,
Z pierwszą na niebie gwiazdą
Bóg w waszym domu zasiędzie.

Sercem go przyjąć gorącym,
Na ścieżaj otworzyć wrota —
Oto, co czynić wam każe
Miłość, największa cnota.

A twórczych pozbawił się ogni,
Sromotnie zamknąwszy swe wnętrze,
Kto z bratem żyje w niezgodzie,
Depcąc orędzie najświętsze.

Wzajemne przebaczyć winy,
Koniec położyć usterce,
A z walki wyjdzie zwycięsko
Walczące narodu serce.

Poezja nieWielkanocna

niedziela, Kwiecień 12th, 2009

Przez przypadek, pisząc nowy „artykuł” (jeszcze nieopublikowany[1]!), przeczytałam ten wiersz Miłosza i odkryłam, że został napisany w Wielkanoc 1943 roku. Stąd umieszczam go poniżej:

CAMPO DI FIORI[2]

W Rzymie na Campo di Fiori
Kosze oliwek i cytryn,
Bruk opryskany winem
I odłamkami kwiatów.
Różowe owoce morza
Sypią na stoły przekupnie,
Naręcza ciemnych winogron
Padają na puch brzoskwini.

Tu na tym właśnie placu
Spalono Giordana Bruna,
Kat płomień stosu zażegnął
W kole ciekawej gawiedzi.
A ledwo płomień przygasnął,
Znów pełne były tawerny,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli przekupnie na głowach.

Wspomniałem Campo di Fiori
W Warszawie przy karuzeli,
W pogodny wieczór wiosenny,
Przy dźwiękach skocznej muzyki.
Salwy za murem getta
Głuszyła skoczna melodia
I wzlatywały pary
Wysoko w pogodne niebo.

Czasem wiatr z domów płonących
Przynosił czarne latawce,
Łapali skrawki w powietrzu
Jadący na karuzeli.
Rozwiewał suknie dziewczynom
Ten wiatr od domów płonących,
Śmiały się tłumy wesołe
W czas pięknej warszawskiej niedzieli.

Morał ktoś może wyczyta,
Że lud warszawski czy rzymski
Handluje, bawi się, kocha
Mijając męczeńskie stosy.
Inny ktoś morał wyczyta
O rzeczy ludzkich mijaniu,
O zapomnieniu, co rośnie,
Nim jeszcze płomień przygasnął.

Ja jednak wtedy myślałem
O samotności ginących.
O tym, że kiedy Giordano
Wstępował na rusztowanie,
Nie znalazł w ludzkim języku
Ani jednego wyrazu,
Aby nim ludzkość pożegnać,
Tę ludzkość, która zostaje.

Już biegli wychylać wino,
Sprzedawać białe rozgwiazdy,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli w wesołym gwarze.
I był już od nich odległy,
Jakby minęły wieki,
A oni chwilę czekali
Na jego odlot w pożarze.

I ci ginący, samotni,
Już zapomniani od świata,
Język nasz stał się im obcy
Jak język dawnej planety.
Aż wszystko będzie legendą
I wtedy po wielu latach
Na nowym Campo di Fiori
Bunt wznieci słowo poety.

Warszawa – Wielkanoc, 1943

1. „Partykułę nie z imiesłowami przymiotnikowymi – czynnymi i biernymi – piszemy zawsze łącznie, bez względu na znaczenie, tzn. z imiesłowem użytym tak w znaczeniu przymiotnikowym, jak i w znaczeniu czasownikowym, a więc zawsze: niepijący, niepalący, niewierzący, nienaruszony, nieoceniony, nieznany itp. Wyjątkowo rozłącznie, podobnie jak z przymiotnikami – należy pisać partykułę nie w wyraźnych przeciwstawieniach, jak np. nie pijący, ale jedzący; nie naruszony, ale całkowicie zniszczony, oraz w strukturach przeczących takich, jak np. ani nie kochający, ani nie kochany. W takich wypadkach również z przymiotnikami partykułę nie pisze się rozdzielnie; np. nie czerwony, ale zielony oraz ani nie zielony, ani nie czerwony”. Cytat pochodzi z : Nie z imiesłowami przymiotnikowymi (w zasadzie) zawsze razem, Komunikaty Rady Języka Polskiego przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk, Nr 1 (2), 1998, s. 2.
2. Ocalenie,Czytelnik, Warszawa 1945