Archive for the ‘Miejsca’ Category

Kwietniowy spacer po Londynie

wtorek, Kwiecień 21st, 2009

Znudzona turystycznym, komercyjnym obliczem Londynu, postanawiam szukać miejsc kameralnych i bardziej odludnych. Zaczynam od Exmouth Market…Kiedyś były tu kramiki z warzywami i owocami – feeria kolorów i kształtów (Miłosza “kosze oliwek i cytryn”- choć dalej w wierszu było płonące getto, a nie o tym chciałam teraz pisać…). Jakieś dziesięć lat temu społeczność zadecydowała jednak, że woli kupować warzywa w supermarketach…Kramy zniknęły prawie całkowicie – ustąpiły miejsca różnorakim sklepikom, restauracjom i kawiarenkom, ze stolikami pod parasolami…I oto siedzę pod jednym z tych parasoli przy filiżance kawy w środowe słoneczne popołunie. Uwagę moją zwraca ciekawy kościółek z  cegły, jak się później okazuje jedyny taki w Londynie przykład kościoła bazylikowego w stylu włoskim! A oto i on zestawiony z innym budynkiem widzianym nieco później na St John Street, wiktoriańskim, lecz z fasadą stylizowaną na włoskie palazza, do których mam przecież wielki sentyment…

The Church Of Our Most Holy Redeemer, Exmouth Market | Former George Farmiloe building, St John Street, EC1

Opuszczam Exmouth Market. Mijam ładne budyneczki w zabudowie szeregowej. Śmieszny las kominów, dużo zieleni, słoneczne refleksy (słoneczny dzień w Londynie!) – wszystko to czyni rzeczone miejsce wyjątkowo czarującym. Moja wędrówka przebiega dalej dość chaotycznie, trudno powiedzieć gdzie dokładnie docieram (nazwa Percy Circus ‘rings a bell’). Znajduję jednakże kilka ciekawych motywów…Oczywiście słowo ‘ciekawy’ ma naturę względną :p Najlepiej mogę zilustrować myśl kilkoma ujęciami.

I jeszcze gratka dla miłośników Art Deco…Florin Court – budynek mieszkalny położony po wschodniej stronie Charterhouse Square, Smithfield. Zaprojektowany przez Guy Morgan and Partners i wybudowany w roku 1936 – po 54 latach stał się fikcyjną rezydencją Herkulesa Poirot, na potrzeby telewizyjnego serialu! Co ciekawe w piwnicy jest basen, a na dachu zieleń dachowa (trudno powiedzieć ekstensywna czy intensywna – drzewka nie wystają – chyba ekstensywna).

Florin Court

Ten wyłaz – sekretne przejście (obrazek poniżej) znalazłam na Covent Garden: stąd rozpoczynam zwykle moje wędrówki, a dalej kto wie – pieszo czy autobusem (z natury nie lubię autobusów, ale okrutnie zatłoczone i duszne metro na małe dystanse mnie nie przekonuje).

Access Ladder - Covent Garden

A tu konary drzew nienaturalnie wciśnięte w za małą przestrzeń, okaleczone…Trochę przypominają mi obrazy Salvadora Dali, stąd pozwoliłam sobie na drobną modyfikację…

Trees | Salvador Dali, Soft Construction with Boiled Beans (Premonition of Civil War), 1936  [displayed: Philadelphia Museum of Art, Philadelphia]

Kilka ujęć zrobionych po drodze, a że wszystkie drogi prowadzą na Barbican… Oto i on dumny w swym betonowym dostojeństwie, z rekinimi balkonami i cienistymi zaułkami. Fascynuje i niepokoi, gubi w kafkowych zakamarkach; jedno jest pewne – nie można o nim zapomnieć… [Dla niewtajemniczonych:  cały kompleks Barbican obejmuje obszar około 140 tys. metrów kwadratowych i składają się na niego: budynki mieszkaniowe, centrum kulturalne, kilka szkół , muzeum i jeszcze inne funkcje, które pominę..aż trudno uwierzyć, ze zaraz po wojnie, był to jeden z wyjałowionych bombardowaniami obszarów Londynu...Lata 1965-1976 nadały mu obecnego - brutalistycznego charakter(k)u, a to za sprawą zuchwałej wizji panów: Chamberlin, Powell i Bon. I chwała im za to!]

Moja londyńska wagabunda przyjmuje charakter tropienia cieni. Wszak pierwszy dzień prawdziwej wiosny skłania ku temu pewne indywidua…

I jeszcze znak na niebie. Tak – trzeba czasem spojrzeć w górę…

I tu mój spacer dobiega końca. Liverpool Street Station. Rozglądam się jeszcze w poszukiwaniu miejsca do siedzenia. Spojrzenie odbija się jedynie od szybko mijanych wystaw sklepowych…Już nie kroczę sama – zdyszany, pędzący tłum wciąga mnie w czeluści metra………..