Dostałam sztalugę!
środa, Czerwiec 24th, 2009Wbrew pozorom kiedyś bardzo lubiłam malować…Czasy liceum uważam za szczególnie udane…Zajęcia z malarstwa na Wydziale Architektury skłaniają natomiast do nieco gorzkiej refleksji…Niechęć do robienia czegoś na czas (a przecież nikt chyba nie maluje na wyścigi!) czy koszmar pracy w plenerze (z falującymi na wietrze kartkami i wylewającym się tuszem) to jedne z tych mrocznych wspomnień. No cóż, nie każdy urodził się ze zręcznością i błyskawicznym tempem :P
Kilka lat musiało upłynąć by sielskie wspomnienie radosnej twórczości powróciło. I tak od ochoty do czegoś materialnego-stoi w pokoju nowa sztaluga. Tak dawno nie malowałam, biel papieru przeraża…więc postanowiłam być ekologiczna (a może bardziej na czasie – ‘sustainable’) i pocięłam szary papier po naszym komplecie mebli ogrodowych!
Efekt widać poniżej. Nazwałam to Martwa natura z kotem; jeśli już ktoś mnie odwiedził, na pewno poznaje zilustrowaną część wyposażenia domu ;)
A tak naprawdę sztaluga sama się nie pojawiła – Rafael z przerażeniem w oczach śledził moje nieporadne próby szkicowania na papierze pakowym amazona (Piotrek, to z Twoich książek!). I chyba stwierdził, że koniec z rozwiązaniami prowizorycznymi…Ale przecież wszyscy wiedzą, że prowizorka się trzyma najdłużej ;)







