Archive for Kwiecień, 2009

Niespodzianka ;)

niedziela, Kwiecień 26th, 2009

Środa 22 kwietnia…Pracowite popołudnie; słoneczne – choć mogę się cieszyć tym Słońcem jedynie przez cienką szparkę zasłon, inaczej mam duże odblaski w monitorze! Telefony się dziś urywają, recesja sprzyja życiu socjalnemu ;)

Dzień jak co dzień – nauka XHTML i stylów kaskadowych, lecz nagle dzwonek do drzwi…A cóż to?? Piękny bukiet czerwonych róż!!! Tak bez okazji, spontanicznie…Wiadomo od kogo :*

Wstawiłam tak dużo zdjęć, bo nie mogłam się powstrzymać! Zastanawiam się, który aparat robi ładniejsze zdjęcia:  jak widać z rozpiętości procentowej – mój poczciwy stary nikonik nadal może stawać w szranki[1] z całkiem nowym (ale tzw. ‘głupkiem’) canona panasonika :) . Nie wiem czemu napisałam ‘canon’, przecież mam lumixa…

Kajko i Kokosz. Szranki i konkury, cz.1 A pamiętacie komiks Kajko i Kokosz. Szranki i konkury? Piękne czasy dzieciństwa, kiedy to czytałam…Jeszcze kilka faktów: Kajko i Kokosz to dzieło Janusza  Christy (świętej pamięci niestety, zmarł 15 listopada 2008). Opublikowane po raz pierwszy w Wieczorze Wybrzeża (albumy Złoty puchar, Szranki i konkury, Woje Mirmiła), szybko zasłynęło na całą Polskę. Ogółem powstało dwadzieścia komiksów w cyklu, ostatni w 1990 roku. W 2003 roku wydawnictwo Egmont Polska rozpoczęło reedycję serii i właśnie zamierzam sobie kompletną serię sprawić (jako że moja obecna, sprezentowana przez kuzynów, już mocno nadszarpnięta zębem czasu…).

Kwietniowy spacer po Londynie

wtorek, Kwiecień 21st, 2009

Znudzona turystycznym, komercyjnym obliczem Londynu, postanawiam szukać miejsc kameralnych i bardziej odludnych. Zaczynam od Exmouth Market…Kiedyś były tu kramiki z warzywami i owocami – feeria kolorów i kształtów (Miłosza “kosze oliwek i cytryn”- choć dalej w wierszu było płonące getto, a nie o tym chciałam teraz pisać…). Jakieś dziesięć lat temu społeczność zadecydowała jednak, że woli kupować warzywa w supermarketach…Kramy zniknęły prawie całkowicie – ustąpiły miejsca różnorakim sklepikom, restauracjom i kawiarenkom, ze stolikami pod parasolami…I oto siedzę pod jednym z tych parasoli przy filiżance kawy w środowe słoneczne popołunie. Uwagę moją zwraca ciekawy kościółek z  cegły, jak się później okazuje jedyny taki w Londynie przykład kościoła bazylikowego w stylu włoskim! A oto i on zestawiony z innym budynkiem widzianym nieco później na St John Street, wiktoriańskim, lecz z fasadą stylizowaną na włoskie palazza, do których mam przecież wielki sentyment…

The Church Of Our Most Holy Redeemer, Exmouth Market | Former George Farmiloe building, St John Street, EC1

Opuszczam Exmouth Market. Mijam ładne budyneczki w zabudowie szeregowej. Śmieszny las kominów, dużo zieleni, słoneczne refleksy (słoneczny dzień w Londynie!) – wszystko to czyni rzeczone miejsce wyjątkowo czarującym. Moja wędrówka przebiega dalej dość chaotycznie, trudno powiedzieć gdzie dokładnie docieram (nazwa Percy Circus ‘rings a bell’). Znajduję jednakże kilka ciekawych motywów…Oczywiście słowo ‘ciekawy’ ma naturę względną :p Najlepiej mogę zilustrować myśl kilkoma ujęciami.

I jeszcze gratka dla miłośników Art Deco…Florin Court – budynek mieszkalny położony po wschodniej stronie Charterhouse Square, Smithfield. Zaprojektowany przez Guy Morgan and Partners i wybudowany w roku 1936 – po 54 latach stał się fikcyjną rezydencją Herkulesa Poirot, na potrzeby telewizyjnego serialu! Co ciekawe w piwnicy jest basen, a na dachu zieleń dachowa (trudno powiedzieć ekstensywna czy intensywna – drzewka nie wystają – chyba ekstensywna).

Florin Court

Ten wyłaz – sekretne przejście (obrazek poniżej) znalazłam na Covent Garden: stąd rozpoczynam zwykle moje wędrówki, a dalej kto wie – pieszo czy autobusem (z natury nie lubię autobusów, ale okrutnie zatłoczone i duszne metro na małe dystanse mnie nie przekonuje).

Access Ladder - Covent Garden

A tu konary drzew nienaturalnie wciśnięte w za małą przestrzeń, okaleczone…Trochę przypominają mi obrazy Salvadora Dali, stąd pozwoliłam sobie na drobną modyfikację…

Trees | Salvador Dali, Soft Construction with Boiled Beans (Premonition of Civil War), 1936  [displayed: Philadelphia Museum of Art, Philadelphia]

Kilka ujęć zrobionych po drodze, a że wszystkie drogi prowadzą na Barbican… Oto i on dumny w swym betonowym dostojeństwie, z rekinimi balkonami i cienistymi zaułkami. Fascynuje i niepokoi, gubi w kafkowych zakamarkach; jedno jest pewne – nie można o nim zapomnieć… [Dla niewtajemniczonych:  cały kompleks Barbican obejmuje obszar około 140 tys. metrów kwadratowych i składają się na niego: budynki mieszkaniowe, centrum kulturalne, kilka szkół , muzeum i jeszcze inne funkcje, które pominę..aż trudno uwierzyć, ze zaraz po wojnie, był to jeden z wyjałowionych bombardowaniami obszarów Londynu...Lata 1965-1976 nadały mu obecnego - brutalistycznego charakter(k)u, a to za sprawą zuchwałej wizji panów: Chamberlin, Powell i Bon. I chwała im za to!]

Moja londyńska wagabunda przyjmuje charakter tropienia cieni. Wszak pierwszy dzień prawdziwej wiosny skłania ku temu pewne indywidua…

I jeszcze znak na niebie. Tak – trzeba czasem spojrzeć w górę…

I tu mój spacer dobiega końca. Liverpool Street Station. Rozglądam się jeszcze w poszukiwaniu miejsca do siedzenia. Spojrzenie odbija się jedynie od szybko mijanych wystaw sklepowych…Już nie kroczę sama – zdyszany, pędzący tłum wciąga mnie w czeluści metra………..

Poezja nieWielkanocna

niedziela, Kwiecień 12th, 2009

Przez przypadek, pisząc nowy “artykuł” (jeszcze nieopublikowany[1]!), przeczytałam ten wiersz Miłosza i odkryłam, że został napisany w Wielkanoc 1943 roku. Stąd umieszczam go poniżej:

CAMPO DI FIORI[2]

W Rzymie na Campo di Fiori
Kosze oliwek i cytryn,
Bruk opryskany winem
I odłamkami kwiatów.
Różowe owoce morza
Sypią na stoły przekupnie,
Naręcza ciemnych winogron
Padają na puch brzoskwini.

Tu na tym właśnie placu
Spalono Giordana Bruna,
Kat płomień stosu zażegnął
W kole ciekawej gawiedzi.
A ledwo płomień przygasnął,
Znów pełne były tawerny,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli przekupnie na głowach.

Wspomniałem Campo di Fiori
W Warszawie przy karuzeli,
W pogodny wieczór wiosenny,
Przy dźwiękach skocznej muzyki.
Salwy za murem getta
Głuszyła skoczna melodia
I wzlatywały pary
Wysoko w pogodne niebo.

Czasem wiatr z domów płonących
Przynosił czarne latawce,
Łapali skrawki w powietrzu
Jadący na karuzeli.
Rozwiewał suknie dziewczynom
Ten wiatr od domów płonących,
Śmiały się tłumy wesołe
W czas pięknej warszawskiej niedzieli.

Morał ktoś może wyczyta,
Że lud warszawski czy rzymski
Handluje, bawi się, kocha
Mijając męczeńskie stosy.
Inny ktoś morał wyczyta
O rzeczy ludzkich mijaniu,
O zapomnieniu, co rośnie,
Nim jeszcze płomień przygasnął.

Ja jednak wtedy myślałem
O samotności ginących.
O tym, że kiedy Giordano
Wstępował na rusztowanie,
Nie znalazł w ludzkim języku
Ani jednego wyrazu,
Aby nim ludzkość pożegnać,
Tę ludzkość, która zostaje.

Już biegli wychylać wino,
Sprzedawać białe rozgwiazdy,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli w wesołym gwarze.
I był już od nich odległy,
Jakby minęły wieki,
A oni chwilę czekali
Na jego odlot w pożarze.

I ci ginący, samotni,
Już zapomniani od świata,
Język nasz stał się im obcy
Jak język dawnej planety.
Aż wszystko będzie legendą
I wtedy po wielu latach
Na nowym Campo di Fiori
Bunt wznieci słowo poety.

Warszawa – Wielkanoc, 1943

1. “Partykułę nie z imiesłowami przymiotnikowymi – czynnymi i biernymi – piszemy zawsze łącznie, bez względu na znaczenie, tzn. z imiesłowem użytym tak w znaczeniu przymiotnikowym, jak i w znaczeniu czasownikowym, a więc zawsze: niepijący, niepalący, niewierzący, nienaruszony, nieoceniony, nieznany itp. Wyjątkowo rozłącznie, podobnie jak z przymiotnikami – należy pisać partykułę nie w wyraźnych przeciwstawieniach, jak np. nie pijący, ale jedzący; nie naruszony, ale całkowicie zniszczony, oraz w strukturach przeczących takich, jak np. ani nie kochający, ani nie kochany. W takich wypadkach również z przymiotnikami partykułę nie pisze się rozdzielnie; np. nie czerwony, ale zielony oraz ani nie zielony, ani nie czerwony”. Cytat pochodzi z : Nie z imiesłowami przymiotnikowymi (w zasadzie) zawsze razem, Komunikaty Rady Języka Polskiego przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk, Nr 1 (2), 1998, s. 2.
2. Ocalenie,Czytelnik, Warszawa 1945